Niecodziennik Scholijski


[Nr 12] Spacer
27 listopad, 2007, 6:45 pm
Zaszufladkowany do: Felieton

Spacer

Są różne formy rekreacji, ja sobie po prostu spaceruje. Ostatnio wyszedłem na spacer wczoraj po zamknięciu ekspozycji w MDA, wieczorem gdy zwiedzający już opuścili mój mały domek. Niestety spacery po Scholopolis to dość dziwne przeżycie. Najpierw, kierując się do najbardziej uczęszczanej części miasta, przeszedłem obok niezliczonych działek na których znajdują się jedynie tablice informujące o własności i ewentualnie jakieś nieliczne zabudowania, które jednak nie wyglądają na użytkowane ani zamieszkane. Tym dziwnym cmentarzyskiem parceli dotarłem do Szpitala, a tam ruch jak w ulu. Naprawdę podziwiam całą scholandzką służbę zdrowia, ile oni pracy wkładają w utrzymanie tych wszystkich pacjentów przy życiu. I wiecie co zobaczyłem za szpitalem, kolejne puste parcele. Swoją droga ciekawe po co ludziom tyle ziemi, na której i tak nic nie budują ? No ale w końcu udało mi się dotrzeć do Bulwaru Władzy, na a tutaj to normalnie inny świat. Piękne budynki ministerstw, w których nawet w tych późnych godzinach świeciło się jeszcze światło. Przechodzą koło MSWiA aż mi się serce radowało gdy widziałem jeszcze palące się światła w gabinetach świeżo powołanych kierowników SCI i SZK, pewnie odkurzają swoje nowe gabinety, albo kończą prace nad pierwszymi projektami. Niestety ten inny świat tez zaskoczył mnie kilkoma straszącymi, opustoszałymi obiektami, ale tutaj przynajmniej się ludzie kręcą. Dało się słyszeć nawet jakieś rozmowy w obcych językach, pewnie turyści, albo jacyś dyplomaci. Przed budynkiem Parlamentu spotkałem pewnego jegomościa, który pod wpływem dużej ilości napojów wyskokowych próbował przekonać ochronę obiektu żeby go wpuścili, bo on tu mieszka i żona go wałkiem pogoni jak jej zaraz reszty pieniędzy nie odda. Kiedy ruszyłem dalej zobaczyłem światła w oddalonym Pałacu Królewskim, ciekawe swoja drogą co JKM robi o tak późnych porach. Gdy doszedłem do Ratusza miejskiego, w którym nowy burmistrz kończył pewnie prace bo widziałem gasnące światło, pomyślałem że mógłbym cos przekąsić w mojej ulubionej restauracji i z prostej przyczyny nie podam jakiej, bo odbiłem się od zamkniętych na 4 spusty drzwi i wtedy zdecydowałem o powrocie do domu nieco szybszym krokiem.

I tak poprzez kolejne puste parcele, skręcając przy zupełnie zaciemnionym Uniwersytecie, czy ktoś widział jak ten wielki gmach wygląda w mroku, to coś fantastycznego. Tyle mądrości i potu poświęconego zdobyciu wiedzy w tak kolosalnym budynku, aż mnie ciarki przeszły na myśl że mam tam sprawę do załatwienia. Całe szczęście zajęcia odbywają się w ciągu dnia. Jeszcze ciekawostka, wiecie państwo że w Scholopolis jest replika Kanikogradzkiej Lisiej – Nory, kropka w kropkę, a w zasadzie cegiełka w cegiełkę. Ale ja żem już postanowił o szybkim powrocie do domu tak tez uczyniłem przez kolejne dzikie działki przemknąłem na tyły mojej posesji i tam, we własnej kuchni przygotowałem sobie dopiero kolacyjkę, a 3 godziny później rozpoczynałem kolejny piękny dzień.

Krystian S. Leon Gmurek


Nie ma jeszcze komentarzy jak dotąd
Dodaj komentarz



Dodaj komentarz
Znak podział wiersza i akapitu wstawiany jest automatycznie, twój adres e-mail nie będzie opublikowany, stosowanie HTML jest dozwolone: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <pre> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>