Niecodziennik Scholijski


[Nr 14] Wywiad z Krystianem S. Gmurkiem
19 grudzień, 2007, 3:13 pm
Zaszufladkowany do: Wywiad

 Wywiad z Krystianem S. „Leonem” Gmurkiem rycerzem z Gmurowa – Marszałkiem Parlamentu XV kadencji , MSWiA .

 

 Tęsknota za v-życiem

 

Marcin Landecki :Witam Pana bardzo serdecznie w imieniu Niecodziennika Scholijskiego .

 

Krystian S. „Leon” Gmurek : Witam Pana redaktora i czytelników NS .

 

ML : Niedawno powrócił Pan do Królestwa Scholandi . Kiedy Pan powrócił do KS oraz co było tego przyczyną ?

 

KG: Wróciłem do Scholandii na początku września, co prawda moja data urodzenia i zadnia matury pokrywają się w dniu 18 września, jednak to jest chyba jakiś drobny błąd systemowy, wróciłem jakiś tydzień wcześniej. A co było przyczyną, to bardzo trudne pytanie, ponieważ z jednej strony to była tęsknota za v-życiem zaś z drugiej to po prostu są realne możliwości, czyli dostęp do sieci.

 

ML: Za czym Pan tęsknił ? Tak bardzo spodobała się Panu Scholandia ?

 

KS: Tak, bardzo podoba mi się Scholandia i tęskniłem za możliwościami jakie daje. Tęskniłem za wspólnotą jaką tworzą wszyscy jej mieszkańcy i obywatele, którzy mimo często odmiennych poglądów potrafią, każdy na swój sposób, działać dla jej rozwoju. Oczywiście mówię tutaj o ludziach, którzy mają do tego chęci. Osobiście mam takie chęci ,a Scholandia daje mi wiele możliwości realizowania rzeczy, o których w świecie realnym trudno nawet pomarzyć.

 

ML : O jakich możliwościach Pan mówi ?

 

KG: Mówię o możliwościach bycia jednocześnie wojskowym, studentem, działaczem partyjnym, posłem, ministrem, przedsiębiorcom, sportowcem i artystą przy oczywistym nakładzie pracy i czasu, lecz w wymiarze nieporównywalnym do tego jaki trzeba by przeznaczyć na ta działalność w realu. Można działać i specjalizować sie w jednej określonej dziedzinie v-życia, lecz można również spróbować swoich sił w wielu różnych przedsięwzięciach. Wystarczą tylko chęci. Po za tym w Scholandii zawsze można liczyć na pomoc bardziej doświadczonych osób.

 

ML : Pan z pewnością zalicza się do tych doświadczonych osób . Jednak myślę , iż nie wszyscy mieszkańcy KS znają Pańską karierę w wirtualnym państwie . Czy mógłby Pan ją przybliżyć czytelnikom NS ?

 

KG: Osobiście nie uważam się za osobę doświadczoną, jednak mój pierwszy pobyt w Scholandii dały mi po powrocie pewną swobodę, pewien konfort tego iż nie boję się działać i pytać. Trudno też mówić o karierze, po uzyskaniu prawa pobytu zdałem maturę, co gorąco polecam wszystkim nowym mieszkńcom, póżniej, dla sprawdzenia się, rozpocząłem naukę w KSP, którą ukończyłem w stopniu młodszego sierżanta. Mniejwięcej w jednym czasie zapisałem się do SPD oraz rozpocząłem pracę jako Pełnomocnik MSZ ds. promocji w rządzie Markgrafa Janusza Lisa. Z SPD wystartowałem w wyborach do nowego Parlamentu i po uzyskaniu mandatu poselskiego zostałem wybrany Marszałkiem Parlamentu. Aktulanie pełnię również funkcję MSWiA w rządzie Hrabiego Mateusza Walczaka. Jestem również Przewodniczącym SPD. Po za działalnością publiczną jestem udziałowcem spółki Real Estates oraz właścicielem Małego Domku Aukcyjnego.

 

ML: Również przed wrześniem tego roku był Pan w Scholandi . Czym Pan wtedy się zajmował ?

 

KG: W liście powitalnym zapowiedziałem iż nie będę nawiązywał to tamtego okresu, są mieszkańcy, którzy mnie pamiętają i jedynie w ich gestii pozostaje wspominanie mojch działań w tamtym czasie.

 

ML: Czy według Pana prace parlamentu idą „pełną parą” ?

 

KG: Aktualnie Parlament debatuje nad projektem nowej Konstytucji, jest to bardzo złożony projekt o niezwykłej wadze dla Scholandii, dlatego do debaty zaproszono również kilka osób spoza grona Posłów. Zaś wszystkie ewentualne poprawki, które miałyby być przegłosowane przez Wysoką Izbę muszą być zgłaszane przez Posłów. Dlatego sktualnie Parlament dość długo debatuje nad Ustawą zasadniczą, choć jako Marszałek Parlamentu jestem cały czas pod wrażeniem prac Posłów tej kadencji.

 

ML: Jakie ustawy udało się uchwalić Parlamentowi tej kadencji ?

 

KG: Co do ustaw nad którymi pracował Parlament to, o ile dobrze pamiętam, było tak: Nowelizacja do Ustawy o cenach minimalnych oraz Poprawka do Kodeksu Karnego, dwie Ustawy budżetowe (listopad i grudzień), Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i ostatnio Ustawa o przyznaniu kwoty startowej i jej wykorzystaniu. Parlament przyjmuje również uchwały do których zaliczymy: trzy Sprawozdania budżetowe, prace nad dwoma projektami Regulaminu Parlamentu oraz na początku głosowanie nad Wotum zaufania dla rządu Premiera Mateusza Walczaka. Wygląda zatem na to, iż od początku kadencji Pralament pracował nad 12 aktami prawnymi.

 

ML :Jak wyobraża Pan swoją przyszłość w KS ?

 

KG: Moja przyszłość w Scholandii to biała karta, która czeka na zapisanie, mam bardzo dużo pomysłów i chęci do ich realizacji. Jestem jednak teraz bardzo zajęty sprawami parlamentarno – rządowymi, więc na boku są moje prywatne pomysły. Sądzę jednak iż niedługo uda mi się znaleźć na nie więcej czasu. Chciałbym bardzo odkryć historię Gmurowa i uzupełnić moja edukację na KUS.

 

ML : Dziękuję za udzielenie wywiadu .

KG: Dziękuję bardzo za zaproszenie i życzę czytelnikom miłej lektury.



[Nr 13] Wywiad z Januszem Lisem
5 grudzień, 2007, 7:12 pm
Zaszufladkowany do: Wywiad

“Nowa Demokracja będzie bardzo dobrze
przygotowana do przejęcia władzy po rzadąch Scholandzkiej Partii Demorkatycznej”

Wywiad z byłym premirem KRS Januszem Lisem – Markgrafem Salvepola

Marcin Landecki : Witam Pana w imieniu Niecodziennika Scholijskiego.

Janusz Lis : Witam.

ML: Partia Nowa Demokracja , której jest Pan przewodniczącym przegrała wybory parlamentarne . Co według Pana jest tego przyczyną ?

Janusz Lis : Przyczyn mogło byc wiele. Prawdopobnie na wyborców bardziej zadziałały ogolne pomysły
przedstawione przez SPD niż konkretne zmiany Nowej Demokracji. Przeanalizowaliśmy juz blędy popelnione przed
poprzednimi wyborami i bedziemy sie starać nie popelnić ich w przyszłości. Nowa Demokracja będzie bardzo dobrze
przygotowana do przejęcia władzy po rzadąch Scholandzkiej Partii Demorkatycznej.

ML: O tym zdecydują jednak wyborcy. Czy nie uważa Pan , że jako premier mógł Pan zrobić więcej ?

Janusz Lis : Rząd, którego pracami kierowałem wykonał bardzo dużą pracę w trakcie niecałych dwóch miesięcy.
Większość zaległości, które powstały w trakcie wakacji zostało nadrobionych. Przeprowadzone przez nas działania doprowadziły do rozwiązania kilku ważnych problemów, jak na przykład wyczerpane limity pracy, pustostan w administracji publicznej,brak kontroli fiskalnej państwa. Oczywiście, można było zrobić więcej. Zawsze można. Biorąc jednak pod uwagę sytuację w jakiej powstał ten Rząd muszę stwierdzić, ze zrobiliśmy bardzo wiele. Ważne jest też to, że już po przedstawieniu expose było wiadomo co będziemy robić, bo był to prawdziwy plan działania Rady Ministrow. Plan działania, który udało się w pełni zrealizować.

ML: Jak ocenia Pan obecny Rząd ?

Janusz Lis : Szkoda, że w obecnym gabinecie nie widać takiej konsekwencji. Rząd premiera Walczaka
nie działa zgodnie z tym, co zostało określone w expose. Trudno w ogóle stwierdzić, czy ten gabinet ma jakiś
ogólny plan działania. Wygląda bardziej, że każdy minister robi to co chce i to co uważa za stosowne.
Muszę jednak przyznać, że niektóre pomysły ministrów są dobre.

ML: Jak ocenia Pan poszczególnych ministrów w Rządzie Mateusza Walczaka ? Jakie pomysły ministrów uważa Pan za dobre, a jakie nie ?

Janusz Lis : Powstrzymam się od odpowiedzi na to pytanie, gdyż nie mam pełnej wiedzy o działaniach ministerstw.
Mimo, że w expose zakładane było składanie comiesięcznych raportów dotychczas takie podsumowanie złożył
tylko Minister Spraw Zagranicznych. Choc nawet i ono było dość lapidarne. Jeśli zaś chodzi o pomysły ministrów to na pewno dobrym była organizacja konkursu MK. O złych pomysłach wolałbym się w tej chwili nie wypowiadać.

ML : Czemu nie ? Lepiej teraz niż wcale .

Janusz Lis : Jestem przedstawicielem opozycji, z pewnością zatem przyjdzie czas by zwrócić uwagę opinii publicznej także i
na złe posunięcia ministrów. Zwłaszcza, gdy będzie można już mówić o efektach tych działań. Powiem jednak o jednej decyzji Rządu której nie rozumiem. Nie jestem w stanie pojąć dlaczego Premier Mateusz Walczak nie odwoła Ministra Landeckiego, skoro publicysta Mateusz Walczak tak mocno gani jego postępowanie.

ML : Pozostawię to bez komentarza . Przejdźmy teraz do kolejnego pytania . Czemu jako po MSWiA po wygranych prez Pana Piotra Jabłońskiego wyborach na prefekta prowincji DiP nie ogłosił Pan oficjalnie tego komunikatu na LD ?

Janusz Lis : Uznałem, ze komunikat Komisji Wyborczej jest wystarczającą formą ogłoszenia zwycięstwa w wyborach.

ML: Łatwo było pożegnać się z urzędem premiera ?

Janusz Lis : Nie było łatwo, bo Nowa Demokracja przygotowała dobry plan działania na najbliższe cztery miesiące.
Będzie zatem trzeba poczekać, aż zostaną one zrealizowane. Mimo, że nie mamy większości w Parlamencie i tak
staramy się wprowadzać z naszego programu tyle, ile tylko się da. Świadczą o tym projekty zgłaszane przez ND w
Parlamencie. Do tej pory przedstawiliśmy juz nowelizację regulaminu parlamentu, ustawy o wykonywaniu mandatu
posla, ustawy o działach administracji rządowej. Na przedstawienie czeka kolejnych kilka projektów.

ML: Np. jakie ?

Janusz Lis : Planowana jest między innymi zmiana ustawy administracyjnej, dzięki której przepisy zostaną dostosowane
do sytuacji po wprowadzeniu systemu remontów. Ten projekt jednak zostawiamy na koniec, bo Premier Walczak
zapowiedział stworzenie przez Rząd stosownego projektu w swoim expose. Niestety do dzis stosowny projekt nie został
jeszcze przedstawiony w Parlamencie. Ogólnie jeśli patrząc na działalność Rządu w Parlamencie, jest ona mizerna.
Jedynymi Rządowymi projektami są kolejne ustawy budżetowe.

ML: Przypomnę Panu, że do Rządu należy również członek ND , minister finansów i gospodarki Pan Jerzy Mordecki .

Janusz Lis : Zgadza się i to właśnie on w imieniu Rządu składa kolejne projekty budżetu.

ML : To należy akurat do jego obowiązków jako MFiG .
Jest Pan po prefekta DiF . Czy wystartuje Pan w wyborach na prefekta ? Jakie inicjatywy zamierza Pan podjąć dla dobra prowincji ?

Janusz Lis : Jeśli zostaną przeprowadzone wybory w Dolii i Faerie to w nich wystartuję.
Nie traktuję prowincji jako przystanku na krótki czas. Przygotowałem plan działania w prowincji, który zostanie
przedstawiony w pierwszym po reaktywacji wydaniu gazety Życie. Celem tego planu jest stworzenie z Dolii i Faerie
najbardziej przyjaznej dla mieszkańców prowincji w Scholandii. Chciałbym, by mieszkańcy poczuli swoistą tożsamość
lokalną i by byli dumni z miejsca, w którym mieszkają. Dolia i Faerie jest prowincją wyjątkową, trzeba sobie to tylko uświadomić.

ML: Inne prefekcji też powiedzą , że ich prowincje są wyjątkowe . W jaki sposób można uświadomić sobie że DiF jest “wyjątkowym miejscem” ?

Janusz Lis : Przede wszystkim Dolia i Faerie ma niezwykle rozbudowaną kulturę i historię. Niedługo przedstawione zostanie uzupełnienie historii w postaci kompleksowo przygotowanej historii Kanikogradu, stolicy prowincji. Dolia i Faerie to także matecznik wielu zasłużonych obywateli Scholandii. Kanikograd uchodził kiedyś za “miasto marszałków”. Aby zapoznać Scholandczyków z tym, co reprezentuje sobą Dolia i Faerie przeprowadzony zostanie konkurs w formie testu dotyczący znajomości historii stolicy prowincji, która już niedługo ujrzy światło dzienne. Będzie to także dodatkowa zachęta do zapoznania się z treścią tego opracowania.

ML: Czy przewiduje Pan jakieś nagrody w konkursie ?

Janusz Lis : Janusz Lis : Na zwycięzców z pewnością czekać będą nagrody pieniężne. Przed zorganizowaniem
konkursu zwróce się także z prośbą do Ministra Kultury o przyznanie punktów prestiżu dla najlepszych.

ML: Pańska firma “Lisia Nora” jest jedną z największych firm w Królestwie Scholandi. Czy początki Pańskiej działalności gospodarczej były trudne ?

Janusz Lis : Były dość trudne. Rozpocząłem od budowy kamienicy w Kanikogradzie. Co prawda wtedy było więcej mieszkańców niż teraz, ale nie było łatwo. Lisia Nora jest dla mnie miejscem, w którym lokuje wszelkie moje wolne pieniądze. Nawet nie marzę o tym, by się to kiedyś zwróciło. Mam jednak fajną przestrzeń składającą się nie tylko z kamienic, ale też z kawiarni, w której umieszczam wywiady ze znanymi Scholandczykami, czy też galerii sztuki. Mogę zatem w swobodny sposób wyrażać siebie nie oglądając się na innych.

ML: Czy ma Pan jakieś plany związane z rozwojem “Lisiej Nory” ?

Janusz Lis: Gdybym miał jakieś 10 000 ar wolnych środków z całą pewnością bym dalej inwestował. Na razie jednak muszę oddać pożyczkę, bo czas gdy ją mam powoli przekracza granice przyzwoitości. Jeśli zatem miałbym rozwijać Lisią Norę, to bardziej w stronę galerii, kawiarni czy forum. Marzy mi się stworzenie spoleczności lokalnej mieszkańców kamienicy. Do tego potrzebni byliby jeszcze mieszkańcy, a teraz w moich kamienicach po prostu nie ma komu mieszkać.

ML: Jaki według Pana powinien być kierunek rozwoju Królestwa Scholandi ?

Janusz Lis : Przede wszystkim trzeba zmienić Scholandię w miejsce, w którym ludzie czują się dobrze i mogą się rozwijać w każdej niemalże dziedzinie. Scholandia musi być bardziej przyjazna dla nowych mieszkańców, brakuje aktualizacji na bardzo wielu stronach. Ogrom informacji na które trafiają nowi jest niezgodny z prawdą. Daleko nie trzeba szukać, wystarczy sprawdzić aktualność wykładów w liceum, a przecież jest to instytucja, z którą spotyka się każdy przyszły obywatel. Oczywiście brakuje także nowych mieszkańców, bo teraz wydaje się, że nowi są przede wszystkim klonami starszych Scholandczyków i przychodzą tylko po to, by oddać pieniądze “realnemu przyjacielowi”.

ML: Co ma Pan dokładniej na myśli ?

Janusz Lis : To chyba jasne. Scholandii brakuje dobrej i skutecznej akcji promocyjnej, bo obecnie opiera się ona chyba na zachęcaniu kolegów do przyjścia do kraju i wpłacenia otrzymanych pieniędzy na własne konto. To nowi mieszkańcy powinni kształtować kierunek rozwoju Scholandii. Być motorem zmian. To na nowych powinna się zorientować Scholandia.

ML: I na nowych mieszkańcach się skupi , na efekty pracy trzeba poczekać . Przejdźmy teraz do kolejnego pytania . Jak widzi Pan swoją przyszłość w Królestwie Scholandi ?

Janusz Lis: Wiele wskazuje na to, ze w ciągu niecałego roku się z nią pożegnam, a przynajmniej opuszczę na dłuższy czas.
Planuję bowiem realny roczny wyjazd, nie wiadomo czy w miejscu, w którym zamieszkam będę miał dostęp do internetu.
Na pewno jednak do rozpoczęcia wakacji utrzymam swoją obecną aktywność. Chciałbym, by jeszcze przed przerwą Nowa Demokracja zwyciężyła w wyborach i by Scholandia miała jeszcze okazje skorzystać z mojego doświadczenia.

ML: Co wówczas stanie się z Lisią Norą ?

Janusz Lis: Przed wyjazdem poproszę kogoś ze scholandzkich przyjaciół o zaopiekowanie się Lisią Norą.
Jeśli jednak miałbym już nie wrócić to z pewnością zapiszę ją komuś w testamencie.

ML: Na poznanie spadkobiercy Pana Lisa przyjdzie pora nam jeszcze  usłyszeć. Dziękuję serdecznie za poświęcony mi czas .

Janusz Lis: Dziękuję również .



[Nr 12] Wywiad z Premierem
27 listopad, 2007, 6:29 pm
Zaszufladkowany do: Scholandia, Wywiad

Moje przejście do ND oznaczałoby ogromny wzrost siły tej partii”

Wywiad z Premierem KRS Mateuszem Walczakiem – hrabią Walczakopola

Marcin Landecki: Witam Pana w imieniu Niecodziennika Scholijskiego, którego wcześniej był Pan redaktorem naczelnym. Czemu zrezygnował Pan z bycia naczelnym ?

Mateusz Walczak:Witam Pana Redaktora, witam Czytelników. Moja kariera jako naczelny NS
przypadła w okresie początku kariery politycznej. Z jednej strony ciężko było pisac o
sobie jako o jednym z bohaterów sceny politycznej, zaś z drugiej strony
były nowe obowiązki. Spróbowałem bycia naczelnym, ale akurat nie wyszło.

ML: Niedawno minęła rocznica obecności Pana w Królestwie Scholandii .
Co sprawiło, że Pan się w nim znalazł ?

MW: To długa historia. Kolega, poznany podczas zabawy w innej grze on-line
zaproponował stworzenie państwa “zeszytowego”, czyli bawimy sie przez Internet, ale
wszelkie rezultaty i osiagnięcia mieliśmy pisac na kartce. Miałem zając
się konstytucją, zaś kolega, mający za sobą krótki epizod scholandzki, podał link do
scholandzkiego aktu. Z ciekawości wszedłem na stronę główną. Do dziś pamiętam tą niedzielę :)
Miałęm duży dylemat, czy starczy mi czasu na taką zabawę, ale ciekawośc byłą silniejsza.
Po kilku chwilach mój wniosek pobytowy trafił do Kancelarii Koronnej

ML: Co stało się potem ? Jakie były Pana kolejne kroki w KS ?

MW: Na początku byłem musże przyznać dosyć zorientowany. Los chciał, ze urodziłęm
się w Elfidias, gdzie akurat nie było burmistrza. Byłem więc niejako skazany tylko
na siebie i przez to doskonale wiem, co obecnie odczuwają młodzi, zagubieni
mieszkańcy Scholandii. Najpierw długie rozmowy z ówczesnym ministrem kultury,
Marcinem Pośpiechem sprawiły, że zacząłem rozumieć Scholandię. Co chciałem robić?
Najpierw przyszłóśc planowałem z Dolią i Faerie – zostałem tam jednym z archeologów,
piszących o odkryciach na stronę DiF, lecz tak naprawdę… nie napisałem żadnego tekstu.
Chciałem sie zająć szkołą muzyczną – narazie mi się to nie udało. Wkońcu zaczałem
poznawać kolejnych obywateli, wśród których był premier Dariusz Drązkiewicz.
Napewno to osoba, której mogę zawdzięczać to, że znalazłem się w polityce, a teraz jestem
jego następcą.W grudniu powołano mnie na p.o. prefekta DiP i tamże się przeprowadziłem.

ML: Potem założył Pan firmę wraz z Panem Maciejem Derby . Czy chęć dorobienia do pensji prefekta
była bezpośrednią przyczyną powstania Walczak&Derby Company ?

MW: Nie do końca. Firmę założyliśmy na początku lutego 2007, gdy trwał istny bum
na Scholandię związany z artykułem w rzeszowskiej gazecie realnej.
Było mnóstwo obywateli, którzy w ogromnej większości opuścili
Scholandię, jednak był moment, gdy w Alexiopolis istniała jedna
kamienica, która była przepełniona, Chcą zapewnić mieszkanie w DiP
postanowiłem wtedy z Maciejem Derby założyć firmę. Na początku
włożyliśmy w to niemal cały posiadany dorobek – ja z prefektury, Maciej z armii.
W ten sposób przyczyniliśmy się do rozwoju DiP, a także zaczęliśmy karierę biznesową.
Co do dorobienia – głównym źródłem mojego utrzymania jest pensja państwowa.
Firm trakktuję bardziej w charakteru hobby, bo raczej w realu nie mam co liczyć
na założenie własnej.

ML: Jak zdołał Pan przekonać mieszkańców prowincji Delty i Proftazji
do oddania głosu na Pana w wyborach na prefekta ?

MW: Przełom 2006/2007 był okresem mojej bardzo dużej aktywności. Dziś się nie dziwię
- każdy wręcz nowy mieszkaniec ma okres, w którym jest bardzo chętny do pracy i bardzo aktywny.
Akurat od grudnia do marca, czyli wtedy, gdy były wybory, udało mi
się podjąć kilka inicjatyw, dzięki którym nieliczni mieszkańcy prowincji
ówcześnie mi zaufali. Pamiętam, ze dostałem 5 głosów, hehe… Szkoda, że wybory w prowincjach
są takie skromne.

ML: Co Pan ma na myśli skromne ? Co chciałby Pan w nich zmienić ?

MW: Od dawna mówię, że w Scholandii jest bardzo mało osób. Ameryki nie odkryłem – fakt – ale
coś z tym faktem trzeba zrobić. Dlatego tak ważna jest promocja i pomoc nowym.
Najpierw stwórzmy system pomocy młodym, głównie na linii prefekci – kierownik SCI,
stwórzmy porządne teksty do SCI, SZK oraz nową instrukcję. Potem musimy bardzo
Scholandię wypromować. Pamiętajmy, ze “konkurencja” nie śpi – inne v-aństwa starają
sie pozyskać nowych obywateli. Scholandia tymczasem zostaje trochę w tyle. Dlatego zachęcam
każdego obywatela do promocji – wśród znajomych w pracy, w szkole, może zgłosić się do lokalnej
gazety? Gdy zyskamy już ok. 20 obywateli, zostaną oni ładnie “rozłożeni” po prowincjach, każda
więc zyska kilka aktywnych osób i zacznie pracowąc pełną parą. Niestety, teraz lokalne
społeczności niemal nie istnieją – bo i jak mają istnieć, gdy prócz średnioaktywnego
prefekta w prowincji jest 4-5 osób, z czego o trzech nie ma śladu od kilku miesięcy?
Poprawa sytuacji w prowincjach, a także w Scholandii to długi i monotonny proces. Ale
nie zrobi tego Walczak, nie zrobi tego rząd – tutaj potrzeba narodowej mobilizacji i chęci od ludu.

ML: Promocja KS w realu to bardzo ważna sprawa , jednak czy możemy
liczyć na szybki wzrost ilości mieszkańców Scholandi ? Czy alternatywą
na mała ilość osób w prowincjach może być zmniejszenie ich ilości ?

MW: Nie. Nie tędy droga. Można zrobić dwie prowincje, tylko obejmowały by one po połowie kraju, a to juz bezsens. Kiedys (lipiec-sierpień?) wpadł mi do głowy pomysł,
aby niejako połączyć prowincje, poprzez powołanie jedną osobę w dwóch prowincjach.
Wtedy połączylibyśmy życie – ale czy to by starczyło? Myślę, ze nie. Nie kombinujmy.
Zajmijmy się konkretami, a promocja na wszelki sposób to najlepszy sposó na wzrost
obywateli. Abyśmy przestali być grupą fanatykó tego typu rozrywki, a porządnym,
reprezentatywnym krajem.

ML: Czemu zapisał się Pan do Scholandzkiej Parti Demokratycznej , a nie Nowej Demokracji ?

MW: W okresie, kiedy rozpocząłem działąlnośc polityczną na większą skalę jedyną
działającą prężnie partią była SPD. Nie tylko to było powodem wstąpienia -
to właśnie SPD udowodniła kilkukrtonie, ze potrafi zrobić rząd na miarę możliwości.
Kilka osób z SPD szczególnie mi zaimponowało: Andre van Starck, Dariusz Drązkiewicz,
Kamil Magnus. ND reaktywowała się, gdy miałem już legitymację SPD. Postanowiłem nie
zmieniac barw, choć tak naprawdę moje przejście do ND oznaczałoby ogromny wzrost siły
tej partii. Jednak widzę, ze dobrze wybrałem. Z niektórymi elementami polityki ND nie
do końca się zgadzam. Mimo profesionalnego podejścia do gospodarki, w tyle zostają sprawy
zagraniczne, o które w obecnym rządzie osobiście się troszczę. Ponadto program ND był tylko
kilkoma działaniami, w którym pomijano sprawy oczywiste, a przecież jakże ważne: politykę
zagraniczną dla przykladu.W SPD czuję się dobrze i barw politycznych zmieniać nie zamierzam.

ML: Ogromny wzrost siły tej parti . Cóż pozostawię to jednak bez komentarza .Przejdźmy teraz do kolejnego pytania. Pan Dariusz Drążkiewicz za jego kadencji na stanowisku premiera zaproponował Panu objęcie fotela MK ? Jak Pan przyjął tą nominację ?

MW: Po kilku miesiącach w Scholandii byłem już do tego stopnia “dojrzały”,
aby objąć ten urząd. Decyzję przyjąłem ze spokojem – wg przedwyborczego projektu
miałem otrzymać w przypadku wygranej SPD tekę MK. Tak też się stało.
Włożyłem w MK kilka swoich pomysłów, szkoda, że ze względu na wakacje
i małą aktywność mieszkańców nie wszystkie inicjatywy przebiegły najlepiej.

ML: Następnie Pan Dariusz Drązkiewicz został królem , a Pan Lis premierem . Czemu zgodził się Pan na nominację Pana Lisa ?

MW: Rząd Lisa, przeze mnie nazywany rządem miesięcznym
(choć urzędował dwa miesiące) bł tworzony na zasadzie neutralności politycznej.
Premier (Lis) oraz MFiG (Mordecki) i MSWiA (Derby) byli z ND, ja (MK) oraz pełnomocnik
d/s promocji (Gmurek) z SPD, zaś MSZ (Izdebska) był bezpartyjny. Jako, że byłem w rządzie
Drązkiewicza MK miałem plany, które nie w pełni zrealizowałem. Gdy otrzymałem od Lisa zaproszenie do rządu – zgodziłem się.I ja i Lis wyszedł na tym dobrze, a moje działania jako MK zapewniły też rozwój kultury.

ML: Czy w swoich działaniach jako MK porównawał się Pan do Pana Wiktora Kolińskiego ?

MW: Trudne pytanie. Ciężko porównywać się do kogoś, kogo osobiście się nie znało,
a Kolińskiego i mnie dzielą scholandzkie pokolenia. Zapisy historii też zbyt obszerne
nie są, więc cięzko na nich się opierac. Co do wspomnien prywatnych, często są one
przesiąknięte subiektywizmem. Dlatego nie odpowiem: tak lub nie. Powiem, że cięzko
ocenić kogoś działania. Niestety, W. Koliński mimo, ze był długo MK, to jednak pozostawił
po sobie duży bałagan (głównie w prawie). Chyba to taki znaczący minus, o którym wiem.

ML: Kto według Pana zasługuje na miano idealnego polityka w KS ?

MW: Zarówno w życiu ralnym jak wirtualnym nie wierzę w ideały. Ideał to robot,
którego programuje się na zasadzsie, potrafię super wszystko. A akurat u nas
takich polityków, dzięki Bogu, nie ma. Niewątpliwie gorną półką polityków byli Lis oraz Strudziński.
Z nich został tych Lis. Na pewno to on stanowi tą górną półkę.
A kto jeszcze? Trudno ocenić, jako jeden z bohaterów sceny politycznej.

ML: Jak ocenia Pan poszczególnych ministrów ?

MW: Ministrowie pracują na wysokich obrotach. Co do konkretnych oceń, wstrzymam się do końca mojego urzędowania.

ML: Partia SPD, której był Pan przewodniczącym wygrała wybory, a Pan objął bardzo odpowiedzialnym urząd , jakim jest
fotel prezesa rady ministrów . Czemu zgodził się Pan zostać Premierem?

MW: Zwyczajem jest, ze prezes partii, któa zwycięzyła w wyborach zostaje Premierem. Ale to nie było na zasadzie automatyzmu: Walczak – prezes SPD = Walczak premier. Dosyć naturalnie członkowie partii mnie poparli, choć rozważane byly także inne możliwości obsadzenia fotela Premiera. Wiedząc, ze mogę zrobić dużo, że mam ze sobą sztab odpowiednich ludzi – podjąłem się misji stworzenia rządu.

ML: Jakie cele postawił Pan sobie za główne podczas pełnienia tejże funkcji?

MW: Głównym celem był konkurs na design, któy został ogłoszony. Ogłoszony został konkurs Min. Kultury, zaś MSWiA wyłonił w drodze konkursu kierownika SCI oraz zachęca do startu w lokalnych wyborach, któe takze organizujemy. Na pewno jednak na tym nie poprzestaniemy. W przygotowaniu są już bowiem dwie ustawy, które ułatwią prawo i sprawią, ze będzie bardziej przejrzyste.

ML: Czy myśli Pan, że sprosta Pan tym zadaniom ? To nie jest rzecz łatwa . W jaki sposób zrealizuje Pan te zadania?

MW: Praca Premiera łatwa nie jest i nie bedzie. I to powie każdy premier, niezależnie, czy rzadził 2 lata temu czy 2 miesiące temu. Staramy się realizować plany zawarte w expose i jak narazie idzie nam to dobrze, jednak doskonale wiem, ze do rozwiązania zostałojeszcze dużo problemów.

ML: Jak wyobraża sobie Pan Pańską scholandzką przyszłość ?

MW: Przyszłość… Niewątpliwie jest to nawiązanie do konkursu MK. Jeśli chodzi o karierę polityczną,
wszystko zależy od czasu: gdy będę startował w wyborach, to moja przyszłóśc polityczna zależy od wyborców.
Jeśli nie, to zajmę się kulturą, armią… Na pewno zostanę tu jeszcze i zrobi wiele pozytywnego. I w to wierzę.

ML: Tym miłym akcentem kończymy naszą rozmowę . Dziękuję serdecznie za udzielenie mi wywiadu .

MW: Dziękuję również .