Zaszufladkowany do: Kultura
“Scholandia potrzebuje stabilizacji”
Wywiad z Ministrem Kultury Panem Piotrem Jabłońskim.
Marcin Landecki: Witam serdecznie w imieniu Niecodziennika Scholijskiego Pana Piotra Jabłońskiego- ministra kultury, posła i vice marszałka XVI kadencji .
Piotr Jabłoński : Również witam Pana redaktora.
ML: W Królestwie Scholandii jest Pan stosunkowo niedawno, a już jest Pan Ministrem,posłem
oraz wice marszałkiem parlamentu.Dość szybko stał się Pan jedną z ważniejszych osób w Państwie . W jaki sposób udało się dojść Panu do takiejpozycji zawodowo-społecznej w KS ?
PJ: Jak słusznie Pan redaktor zauważył dość szybko stałem się ważną osobą w KS. Ciężko jest mi
powiedzieć dlaczego tak się stało, gdyż nie spodziewałem się, że osiągne tak wiele w tak
krótkim czasie. Ciężka praca, systematyczność i aktywność z pewnością są
niezbędne do tego by coś osiągnąć, no i oczywiście trzeba mieć szczęście.
ML: Jak trafił Pan do SPD oraz do KS ?
PJ: Zacznę od początku. Do KS trafiłem przypadkiem, znalazłem na jakiejś stronie baner i w niego kliknąłem, wtedy znalazłem się po raz pierwszy na stronie głownej Scholandii. Niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć co to była za strona. Można by powiedzieć, że do SPD trafilem pare dni poźniej, po zostaniu mieszkańcem KS. Polityka jest jedną z dziedzin, która mnie interesuje. Akurat trafiło na SPD, i teraz z całą
pewnością mogę stwierdzić, że był to bardzo trafny wybór.
ML: Przed wstąpieniem do SPD zdał Pan maturę w Liceum Książąt Szwabii. Czy coś według Pana zdaniem, należałoby zmienić w funkcjonowaniu liceum ?
PJ: Z pewnością należy zmienić wiele. Doskonale pamiętam jak dużo czasu minęło od chwili
gdy wypełniłem test do otrzymania jego wyników. Musiałem dwukrotnie się przypomnięć
bo inaczej zapewne poczekałbym jeszcze więcej. Niezbędne jest to aby uaktualnić nieco test,
a raczej byłbym za zmianą jego formy. Materiały pomocnicze do testu również są mało aktualne,
dla przykładu pytanie o prasę w Scholandii. Jak dobrze wszyscy wiemy prasa nieco zamarła. Mam
nadzieję, że reaktywacja Niecodziennika Scholandzkiego zapoczątkuje jej ponowny rozkwit:).
ML: Też mam taką nadzieję . Przechodząc do kolejnego pytania spytam Pana o powód, czemu zgodził się Pan objąć urząd Ministra Kultury ?
PJ: Było to dla mnie dużym wyzwaniem, a zdecydowałem się na objęcie urzędu Ministra Kultury
dlatego, że lubię wyzwania:). A tak na poważnie to, kultura jest jednym z moich zainteresowań
zarówno jak i sport.
ML: Czy posiada Pan niezbędne kwalifikacje, aby być ministrem kultury ?
PJ: Był pewien atak na moją osobę swego czasu, właśnie z powodu braku kwalifikacji.
Jestem studentem historii i kultury romańskiej ( w realu oczywiście), czyli mam
styczność z zagadnieniami dotyczącymi kultury na codzień. Poza tym jak już wspomniałem
wcześniej, kultury jest jednym z moich zainteresowań, które oczywiście rozwijam.
ML: Jakie są Pańskie plany związane z ministerstwem kultury ? Czy podjął już Pan jakieś inicjatywy, czy i kiedy podejmie Pan nowe ?
PJ: Pomysłów mam wiele, i mam nadzieje, że uda zrealizować mi się ich jak najwięcej.
Celem numer 1 jest zachęcenie Scholandczyków do czynnego udziału w rozwoju kultury,
kreowaniu jej. Jeśli chodzi o podjęte przeze mnie inicjatywy to jak narazie ogłosiłem
konkurs na napisanie pracy pt. ,, Jak Twoim zdaniem będzie wyglądała Scholandia za kilka lat ”.
Temat jest bardzo ciekawy, i można wybrać sobie formę. Nie ma znaczenia czy będzie to wiersz
czy opowiadanie, chcę dać większe pole do manewru większej liczbie osób, bo przecież jeden umie
pisać wiersze a drugi już nie. Oczywiście będą dalsze inicjatywy, z pewnością w niedalekiej przyszłości. Jedna z moich głównych zasad brzmi: najpierw trzeba skończyć jedno by móc brać się za drugie. I tak też będę czynił.
Po zakończeniu tego konkursu można spodziewać się następnego:)
ML: Jest Pan również odpowiedzialny za sport w KS .
Czy interesuje się Pan nim oraz jak zamierza Pan to przenieść do KS ?
PJ: Owszem interesuje się sportem, można by powiedzieć, że jest to moja największa pasja.
Oczywiście zamierzam organizować różnego rodzaju turnieje sportowe, jak i również wspierać
finansowo różne inicjatywy np. SLPN, ktora dostanie dofinansowanie od Ministerstwa Kultury.
ML: Jak ocenia Pan swojego poprzednika Pana Mateusza Walczaka?
PJ: Wysoko oceniam pracę Pana Walczaka, zrobił wiele dobrego dla kultury w Scholandii.
Sam również mam wiele pomysłów, które chciałbym zrealizowąć. Przede wszystkim chciałbym
postawić na to by zainteresować Scholandczyków kulturą, w większym stopniu niż przedstawia
się to obecnie. Dla przykładu, w ostatnim konkursie MK, wzięły udział tylko 2 osoby, to jest
jak mijanie się z celem. Zamierzam organizować takie konkursy, w których wystartować będzie mógł
każdy i nikt nie będzie miał problemów z napisaniem pracy, czy też jakiegoś projektu graficznego.
ML: Co Pana zdaniem może stać się w najbliższym czasie na scenie politycznej w kraju?
PJ: Myślę, że sytuacja w życiu politycznym nie ulegnie diametralnej zmianie.
Scholandia potrzebuje pewnej stabilizacji i jestem przekonany, że za kadencji tego
rządu taką stabilizację osiągnie. Oczywiście nigdy niczego przewidzieć ani wykluczyć się nie da,
ale uważam, że wszystko jest na drodze ku lepszemu. Nie lubię bawić się w spekulacje na temat
przyszłości, przyszłość zależy od teraźniejszości, która w moim odczuciu przynosi dobre efekty.
Tak więc jeśli wszystko będzie szło tak jak do tej pory, nie przewiduje żadnych złych proroctw:).
ML: Jak ocenia Pan prace Parlamentu z perspektywy zostania wice marszałkiem ?
PJ: Ja osobiście jestem zadowolony z prac Parlamentu. Parlament tej kadencji jest bardzo
aktywny, i naprawdę współpraca idzie dobrze. W końcu wszyscy działamy dla dobra
Scholandii. Ja jako wicemarszałek Parlamentu staram się działać aktywnie, wspomagać
Marszałka Gmurka, dzielić się z nim obowiązkami. Mam nadzieje, że pozostanie już tak
do końca tej kadencji Parlamentu. Chociaż nigdy nie jest na tyle dobrze aby nie mogło
być lepiej, i mam nadzieję, że w przyszłości będzie jeszcze lepiej niż dotychczas.
ML: Dziękuję Panu za wywiad . Sukcesów w pracy !
PJ: Również dziękuję.
Coś nowego od naczelnego
Jest mi niezmiernie miło, iż mogę powitać Państwa w nowej roli w moim scholandzkim życiu , jaką jest objęcie funkcji redaktora naczelnego Niecodziennika Scholijskiego . Z prośby Pana Wojciecha Pabiana, obecnego po prefekta prowincji Darei i Scholii objęłem to stanowisko . Mam nadzieję , że nie zawiodę Pańskich oczekiwań, jednak liczę się z tym, iż pewnego dnia na mnie również przyjdzie czas i będę musiał zrezygnować z bycia redaktorem .
Po raz kolejny NS został reaktywowany . Czy dobrze, w ogóle po co ? Takie pytanie zadałem sobie i ja . Uważam jednak, że tak . W Królestwie Scholandii potrzebna jest gazeta, która powinna ukazywać się często . Powinna, jednak z powodu nakładu obowiązków niektórych osób, mówię tu o redaktorach reguralne ukazywanie gazety nie jest możliwe . Potrzeni są do tego aktywni współpracownicy.
Niestety dzisiaj NS w nieco okrojonej formie . Od czegoś trzeba zacząć . Lepszy rydz niż nic.
Co w dzisiejszym numerze ?
Wywiady: z obecnym prezesem rady ministrów Panem Mateuszem Walczakiem oraz ministrem kultury jego gabinetu Panem Piotrem Jabłońskim na temat planów na przyszłość. – Ponadto w numerze NS wieczorny spacer po Scholopolis Pana Krystiana Gmurka, spojrzenie na Scholandię widziane oczyma Pani Karoliny Podgórskiej .
Dziękuje za powyższe artykuły: Karolinie Podgrórskiej, Krystianowi Gmurkowi oraz Bez was ten numer nie ujrzałby światła dziennego . Ponadto chcę podziękować Ivo de Folvil za pomoc w założeniu nowej strony Niecodziennika Scholijskiego .
Poszukuje redaktorów chętnych do pisania w NS oraz ogłaszam wakat na stanowisko wice redaktora naczelnego . Atrakacyjna płaca , miła atmosfera pracy . Wszystkich zainteresowanych reklamą na stronie Niecodziennika Scholijskiego proszę o kontakt ze mną . Dane potrzebne do kontaktu ze mną podane są w dziale kontakt.Zaprszam do lektury Niecodziennika Scholijskiego , którego mogą Państwo pierwszy raz przeczytać odkąd jestem redaktorem naczelnym NS.
P.S W przyszłym numerze między innymi komentarz wygranych i przegranych ostatnich wyborów parlamentarnych, artykuł o upadku Rotrii . Serdecznie zapraszam !
Życzę miłej lektury!
Zaszufladkowany do: Scholandia
Dlaczego jesteśmy Scholandczykami?
Scholandia – nasze państwo, królestwo, nasz drugi dom.Czy umiemy wszyscy zgodzić się z tym zdaniem? Czemu wybraliśmy tę drogę i czemu nią podążamy?
Rozwijamy się, kształcimy, idziemy na przód, nie tylko realnie, ale i wirtualnie.
Jesteśmy tu, zdecydowaliśmy się być po tej stronie, my, obywatele Scholandii.
Po zapoznaniu się z wszelkimi informacjami, wysłaniu zgłoszenia, odebraniu paszportu… Zastanawiamy się co chcemy od Scholandii, co ona może nam dać, co możemy dać jej. Jesteśmy gotowi zrobić coś nowego.
Czy wybierzemy dobrą drogę działania? Pokaże czas. Nie bójmy się dążyć do celu, choć czasem jest on nieosiągalny dla nas.
Dzięki Scholandii możemy być kim zechcemy, tylko musimy umieć sie wykreować. Ona daje możliwości, dlatego po części (albo i całkiem) jesteśmy jej oddani. Dzięki niej możemy spełniać marzenia, które wydawały by się niemożliwe do realizacji w świecie realnym. Uczy ona nas również kultury. Na Liście Dyskusyjnej panuje kultura słowa, piszemy uprzejmie, zwracamy się w określony sposób, zachowujemy przyjęte normy.
Poznajemy nowych ludzi, świat, inną rzeczywistość. Do tej pory nie mogliśmy wpłynąć na sytuację w kraju bezpośrednio, Scholandia daje nam tą możliwość.
Oprócz tego życie w Scholandii uczy współpracy z innymi ludźmi, przy czym zawiązujemy nowe znajomości, które mogą okazać się bardzo owocne nie tylko w świecie wirtualnym. Odnajdując się w życiu Scholandczyka dostrzegamy plusy jakie to państwo nam dało.
To jest dla nas fasynujące doświadczenie. Każdy Scholandczyk stara się by jego kraj miał jak najlepszą opinię w wirtualnym świecie.
A najważniejsze chyba i zarazem to co przyciąga do państw wirtualnych – połaczenie dobrej zabawy z robieniem pożytecznych rzeczy. Poznajemy największe tajniki wiedzy o Scholandii, jej naukę kulturę, tworzymy rzeczywistość. Mamy wpływ na obraz Scholandii, która często jest zestawiana z innymi państwi tzw. V-tego Świata.
Czy wchodząc po raz pierwszy na stronę Królestwa Scholandii wiedzieliśmy już, że będziemy obywatelami tego państwa?
Nie bylibyśmy, gdyby nam nie zaimponował ten cały system jaki niewątpliwie urzekł nasze oczy. Nie bylibyśmy gdyby nas nie obchodziły inne systemy twórcze…
Ale jesteśmy i powinniśmy pomagać sobie na wzajem, uczyć się od siebie, korzystać z możliwości jakie dało nam to państwo. Jeśli chcemy coś zmienić to właśnie tu odnajdujemy tą możliwość.
Istnieje jeszcze wiele plusów bycia Scholandczykiem, na pewno sami się przekonujemy o tym, bądź przekonamy.
Podjęcie się bycia kimś innym jest bardzo odpowiedzialne, nie tylko potrafi zmienić, nauczyć czegoś, ale również poznać wizję nieocenionych wcześniej znawców – osób z naszego kraju – Scholandii oraz innych państw V-tego Świata.
Karolina Podgórska
Zaszufladkowany do: Felieton
Spacer
Są różne formy rekreacji, ja sobie po prostu spaceruje. Ostatnio wyszedłem na spacer wczoraj po zamknięciu ekspozycji w MDA, wieczorem gdy zwiedzający już opuścili mój mały domek. Niestety spacery po Scholopolis to dość dziwne przeżycie. Najpierw, kierując się do najbardziej uczęszczanej części miasta, przeszedłem obok niezliczonych działek na których znajdują się jedynie tablice informujące o własności i ewentualnie jakieś nieliczne zabudowania, które jednak nie wyglądają na użytkowane ani zamieszkane. Tym dziwnym cmentarzyskiem parceli dotarłem do Szpitala, a tam ruch jak w ulu. Naprawdę podziwiam całą scholandzką służbę zdrowia, ile oni pracy wkładają w utrzymanie tych wszystkich pacjentów przy życiu. I wiecie co zobaczyłem za szpitalem, kolejne puste parcele. Swoją droga ciekawe po co ludziom tyle ziemi, na której i tak nic nie budują ? No ale w końcu udało mi się dotrzeć do Bulwaru Władzy, na a tutaj to normalnie inny świat. Piękne budynki ministerstw, w których nawet w tych późnych godzinach świeciło się jeszcze światło. Przechodzą koło MSWiA aż mi się serce radowało gdy widziałem jeszcze palące się światła w gabinetach świeżo powołanych kierowników SCI i SZK, pewnie odkurzają swoje nowe gabinety, albo kończą prace nad pierwszymi projektami. Niestety ten inny świat tez zaskoczył mnie kilkoma straszącymi, opustoszałymi obiektami, ale tutaj przynajmniej się ludzie kręcą. Dało się słyszeć nawet jakieś rozmowy w obcych językach, pewnie turyści, albo jacyś dyplomaci. Przed budynkiem Parlamentu spotkałem pewnego jegomościa, który pod wpływem dużej ilości napojów wyskokowych próbował przekonać ochronę obiektu żeby go wpuścili, bo on tu mieszka i żona go wałkiem pogoni jak jej zaraz reszty pieniędzy nie odda. Kiedy ruszyłem dalej zobaczyłem światła w oddalonym Pałacu Królewskim, ciekawe swoja drogą co JKM robi o tak późnych porach. Gdy doszedłem do Ratusza miejskiego, w którym nowy burmistrz kończył pewnie prace bo widziałem gasnące światło, pomyślałem że mógłbym cos przekąsić w mojej ulubionej restauracji i z prostej przyczyny nie podam jakiej, bo odbiłem się od zamkniętych na 4 spusty drzwi i wtedy zdecydowałem o powrocie do domu nieco szybszym krokiem.
I tak poprzez kolejne puste parcele, skręcając przy zupełnie zaciemnionym Uniwersytecie, czy ktoś widział jak ten wielki gmach wygląda w mroku, to coś fantastycznego. Tyle mądrości i potu poświęconego zdobyciu wiedzy w tak kolosalnym budynku, aż mnie ciarki przeszły na myśl że mam tam sprawę do załatwienia. Całe szczęście zajęcia odbywają się w ciągu dnia. Jeszcze ciekawostka, wiecie państwo że w Scholopolis jest replika Kanikogradzkiej Lisiej – Nory, kropka w kropkę, a w zasadzie cegiełka w cegiełkę. Ale ja żem już postanowił o szybkim powrocie do domu tak tez uczyniłem przez kolejne dzikie działki przemknąłem na tyły mojej posesji i tam, we własnej kuchni przygotowałem sobie dopiero kolacyjkę, a 3 godziny później rozpoczynałem kolejny piękny dzień.
Krystian S. Leon Gmurek
“ Moje przejście do ND oznaczałoby ogromny wzrost siły tej partii”
Wywiad z Premierem KRS Mateuszem Walczakiem – hrabią Walczakopola
Marcin Landecki: Witam Pana w imieniu Niecodziennika Scholijskiego, którego wcześniej był Pan redaktorem naczelnym. Czemu zrezygnował Pan z bycia naczelnym ?
Mateusz Walczak:Witam Pana Redaktora, witam Czytelników. Moja kariera jako naczelny NS
przypadła w okresie początku kariery politycznej. Z jednej strony ciężko było pisac o
sobie jako o jednym z bohaterów sceny politycznej, zaś z drugiej strony
były nowe obowiązki. Spróbowałem bycia naczelnym, ale akurat nie wyszło.
ML: Niedawno minęła rocznica obecności Pana w Królestwie Scholandii .
Co sprawiło, że Pan się w nim znalazł ?
MW: To długa historia. Kolega, poznany podczas zabawy w innej grze on-line
zaproponował stworzenie państwa “zeszytowego”, czyli bawimy sie przez Internet, ale
wszelkie rezultaty i osiagnięcia mieliśmy pisac na kartce. Miałem zając
się konstytucją, zaś kolega, mający za sobą krótki epizod scholandzki, podał link do
scholandzkiego aktu. Z ciekawości wszedłem na stronę główną. Do dziś pamiętam tą niedzielę ![]()
Miałęm duży dylemat, czy starczy mi czasu na taką zabawę, ale ciekawośc byłą silniejsza.
Po kilku chwilach mój wniosek pobytowy trafił do Kancelarii Koronnej
ML: Co stało się potem ? Jakie były Pana kolejne kroki w KS ?
MW: Na początku byłem musże przyznać dosyć zorientowany. Los chciał, ze urodziłęm
się w Elfidias, gdzie akurat nie było burmistrza. Byłem więc niejako skazany tylko
na siebie i przez to doskonale wiem, co obecnie odczuwają młodzi, zagubieni
mieszkańcy Scholandii. Najpierw długie rozmowy z ówczesnym ministrem kultury,
Marcinem Pośpiechem sprawiły, że zacząłem rozumieć Scholandię. Co chciałem robić?
Najpierw przyszłóśc planowałem z Dolią i Faerie – zostałem tam jednym z archeologów,
piszących o odkryciach na stronę DiF, lecz tak naprawdę… nie napisałem żadnego tekstu.
Chciałem sie zająć szkołą muzyczną – narazie mi się to nie udało. Wkońcu zaczałem
poznawać kolejnych obywateli, wśród których był premier Dariusz Drązkiewicz.
Napewno to osoba, której mogę zawdzięczać to, że znalazłem się w polityce, a teraz jestem
jego następcą.W grudniu powołano mnie na p.o. prefekta DiP i tamże się przeprowadziłem.
ML: Potem założył Pan firmę wraz z Panem Maciejem Derby . Czy chęć dorobienia do pensji prefekta
była bezpośrednią przyczyną powstania Walczak&Derby Company ?
MW: Nie do końca. Firmę założyliśmy na początku lutego 2007, gdy trwał istny bum
na Scholandię związany z artykułem w rzeszowskiej gazecie realnej.
Było mnóstwo obywateli, którzy w ogromnej większości opuścili
Scholandię, jednak był moment, gdy w Alexiopolis istniała jedna
kamienica, która była przepełniona, Chcą zapewnić mieszkanie w DiP
postanowiłem wtedy z Maciejem Derby założyć firmę. Na początku
włożyliśmy w to niemal cały posiadany dorobek – ja z prefektury, Maciej z armii.
W ten sposób przyczyniliśmy się do rozwoju DiP, a także zaczęliśmy karierę biznesową.
Co do dorobienia – głównym źródłem mojego utrzymania jest pensja państwowa.
Firm trakktuję bardziej w charakteru hobby, bo raczej w realu nie mam co liczyć
na założenie własnej.
ML: Jak zdołał Pan przekonać mieszkańców prowincji Delty i Proftazji
do oddania głosu na Pana w wyborach na prefekta ?
MW: Przełom 2006/2007 był okresem mojej bardzo dużej aktywności. Dziś się nie dziwię
- każdy wręcz nowy mieszkaniec ma okres, w którym jest bardzo chętny do pracy i bardzo aktywny.
Akurat od grudnia do marca, czyli wtedy, gdy były wybory, udało mi
się podjąć kilka inicjatyw, dzięki którym nieliczni mieszkańcy prowincji
ówcześnie mi zaufali. Pamiętam, ze dostałem 5 głosów, hehe… Szkoda, że wybory w prowincjach
są takie skromne.
ML: Co Pan ma na myśli skromne ? Co chciałby Pan w nich zmienić ?
MW: Od dawna mówię, że w Scholandii jest bardzo mało osób. Ameryki nie odkryłem – fakt – ale
coś z tym faktem trzeba zrobić. Dlatego tak ważna jest promocja i pomoc nowym.
Najpierw stwórzmy system pomocy młodym, głównie na linii prefekci – kierownik SCI,
stwórzmy porządne teksty do SCI, SZK oraz nową instrukcję. Potem musimy bardzo
Scholandię wypromować. Pamiętajmy, ze “konkurencja” nie śpi – inne v-aństwa starają
sie pozyskać nowych obywateli. Scholandia tymczasem zostaje trochę w tyle. Dlatego zachęcam
każdego obywatela do promocji – wśród znajomych w pracy, w szkole, może zgłosić się do lokalnej
gazety? Gdy zyskamy już ok. 20 obywateli, zostaną oni ładnie “rozłożeni” po prowincjach, każda
więc zyska kilka aktywnych osób i zacznie pracowąc pełną parą. Niestety, teraz lokalne
społeczności niemal nie istnieją – bo i jak mają istnieć, gdy prócz średnioaktywnego
prefekta w prowincji jest 4-5 osób, z czego o trzech nie ma śladu od kilku miesięcy?
Poprawa sytuacji w prowincjach, a także w Scholandii to długi i monotonny proces. Ale
nie zrobi tego Walczak, nie zrobi tego rząd – tutaj potrzeba narodowej mobilizacji i chęci od ludu.
ML: Promocja KS w realu to bardzo ważna sprawa , jednak czy możemy
liczyć na szybki wzrost ilości mieszkańców Scholandi ? Czy alternatywą
na mała ilość osób w prowincjach może być zmniejszenie ich ilości ?
MW: Nie. Nie tędy droga. Można zrobić dwie prowincje, tylko obejmowały by one po połowie kraju, a to juz bezsens. Kiedys (lipiec-sierpień?) wpadł mi do głowy pomysł,
aby niejako połączyć prowincje, poprzez powołanie jedną osobę w dwóch prowincjach.
Wtedy połączylibyśmy życie – ale czy to by starczyło? Myślę, ze nie. Nie kombinujmy.
Zajmijmy się konkretami, a promocja na wszelki sposób to najlepszy sposó na wzrost
obywateli. Abyśmy przestali być grupą fanatykó tego typu rozrywki, a porządnym,
reprezentatywnym krajem.
ML: Czemu zapisał się Pan do Scholandzkiej Parti Demokratycznej , a nie Nowej Demokracji ?
MW: W okresie, kiedy rozpocząłem działąlnośc polityczną na większą skalę jedyną
działającą prężnie partią była SPD. Nie tylko to było powodem wstąpienia -
to właśnie SPD udowodniła kilkukrtonie, ze potrafi zrobić rząd na miarę możliwości.
Kilka osób z SPD szczególnie mi zaimponowało: Andre van Starck, Dariusz Drązkiewicz,
Kamil Magnus. ND reaktywowała się, gdy miałem już legitymację SPD. Postanowiłem nie
zmieniac barw, choć tak naprawdę moje przejście do ND oznaczałoby ogromny wzrost siły
tej partii. Jednak widzę, ze dobrze wybrałem. Z niektórymi elementami polityki ND nie
do końca się zgadzam. Mimo profesionalnego podejścia do gospodarki, w tyle zostają sprawy
zagraniczne, o które w obecnym rządzie osobiście się troszczę. Ponadto program ND był tylko
kilkoma działaniami, w którym pomijano sprawy oczywiste, a przecież jakże ważne: politykę
zagraniczną dla przykladu.W SPD czuję się dobrze i barw politycznych zmieniać nie zamierzam.
ML: Ogromny wzrost siły tej parti . Cóż pozostawię to jednak bez komentarza .Przejdźmy teraz do kolejnego pytania. Pan Dariusz Drążkiewicz za jego kadencji na stanowisku premiera zaproponował Panu objęcie fotela MK ? Jak Pan przyjął tą nominację ?
MW: Po kilku miesiącach w Scholandii byłem już do tego stopnia “dojrzały”,
aby objąć ten urząd. Decyzję przyjąłem ze spokojem – wg przedwyborczego projektu
miałem otrzymać w przypadku wygranej SPD tekę MK. Tak też się stało.
Włożyłem w MK kilka swoich pomysłów, szkoda, że ze względu na wakacje
i małą aktywność mieszkańców nie wszystkie inicjatywy przebiegły najlepiej.
ML: Następnie Pan Dariusz Drązkiewicz został królem , a Pan Lis premierem . Czemu zgodził się Pan na nominację Pana Lisa ?
MW: Rząd Lisa, przeze mnie nazywany rządem miesięcznym
(choć urzędował dwa miesiące) bł tworzony na zasadzie neutralności politycznej.
Premier (Lis) oraz MFiG (Mordecki) i MSWiA (Derby) byli z ND, ja (MK) oraz pełnomocnik
d/s promocji (Gmurek) z SPD, zaś MSZ (Izdebska) był bezpartyjny. Jako, że byłem w rządzie
Drązkiewicza MK miałem plany, które nie w pełni zrealizowałem. Gdy otrzymałem od Lisa zaproszenie do rządu – zgodziłem się.I ja i Lis wyszedł na tym dobrze, a moje działania jako MK zapewniły też rozwój kultury.
ML: Czy w swoich działaniach jako MK porównawał się Pan do Pana Wiktora Kolińskiego ?
MW: Trudne pytanie. Ciężko porównywać się do kogoś, kogo osobiście się nie znało,
a Kolińskiego i mnie dzielą scholandzkie pokolenia. Zapisy historii też zbyt obszerne
nie są, więc cięzko na nich się opierac. Co do wspomnien prywatnych, często są one
przesiąknięte subiektywizmem. Dlatego nie odpowiem: tak lub nie. Powiem, że cięzko
ocenić kogoś działania. Niestety, W. Koliński mimo, ze był długo MK, to jednak pozostawił
po sobie duży bałagan (głównie w prawie). Chyba to taki znaczący minus, o którym wiem.
ML: Kto według Pana zasługuje na miano idealnego polityka w KS ?
MW: Zarówno w życiu ralnym jak wirtualnym nie wierzę w ideały. Ideał to robot,
którego programuje się na zasadzsie, potrafię super wszystko. A akurat u nas
takich polityków, dzięki Bogu, nie ma. Niewątpliwie gorną półką polityków byli Lis oraz Strudziński.
Z nich został tych Lis. Na pewno to on stanowi tą górną półkę.
A kto jeszcze? Trudno ocenić, jako jeden z bohaterów sceny politycznej.
ML: Jak ocenia Pan poszczególnych ministrów ?
MW: Ministrowie pracują na wysokich obrotach. Co do konkretnych oceń, wstrzymam się do końca mojego urzędowania.
ML: Partia SPD, której był Pan przewodniczącym wygrała wybory, a Pan objął bardzo odpowiedzialnym urząd , jakim jest
fotel prezesa rady ministrów . Czemu zgodził się Pan zostać Premierem?
MW: Zwyczajem jest, ze prezes partii, któa zwycięzyła w wyborach zostaje Premierem. Ale to nie było na zasadzie automatyzmu: Walczak – prezes SPD = Walczak premier. Dosyć naturalnie członkowie partii mnie poparli, choć rozważane byly także inne możliwości obsadzenia fotela Premiera. Wiedząc, ze mogę zrobić dużo, że mam ze sobą sztab odpowiednich ludzi – podjąłem się misji stworzenia rządu.
ML: Jakie cele postawił Pan sobie za główne podczas pełnienia tejże funkcji?
MW: Głównym celem był konkurs na design, któy został ogłoszony. Ogłoszony został konkurs Min. Kultury, zaś MSWiA wyłonił w drodze konkursu kierownika SCI oraz zachęca do startu w lokalnych wyborach, któe takze organizujemy. Na pewno jednak na tym nie poprzestaniemy. W przygotowaniu są już bowiem dwie ustawy, które ułatwią prawo i sprawią, ze będzie bardziej przejrzyste.
ML: Czy myśli Pan, że sprosta Pan tym zadaniom ? To nie jest rzecz łatwa . W jaki sposób zrealizuje Pan te zadania?
MW: Praca Premiera łatwa nie jest i nie bedzie. I to powie każdy premier, niezależnie, czy rzadził 2 lata temu czy 2 miesiące temu. Staramy się realizować plany zawarte w expose i jak narazie idzie nam to dobrze, jednak doskonale wiem, ze do rozwiązania zostałojeszcze dużo problemów.
ML: Jak wyobraża sobie Pan Pańską scholandzką przyszłość ?
MW: Przyszłość… Niewątpliwie jest to nawiązanie do konkursu MK. Jeśli chodzi o karierę polityczną,
wszystko zależy od czasu: gdy będę startował w wyborach, to moja przyszłóśc polityczna zależy od wyborców.
Jeśli nie, to zajmę się kulturą, armią… Na pewno zostanę tu jeszcze i zrobi wiele pozytywnego. I w to wierzę.
ML: Tym miłym akcentem kończymy naszą rozmowę . Dziękuję serdecznie za udzielenie mi wywiadu .
MW: Dziękuję również .